O MNIE

Dlaczego to robię?

Długi, ciemny korytarz, drzwi i 5-letnia sina od złości Kasia, krzycząca z całej siły: „Wyprowadzę się stąd! Zabiorę swoje rzeczy, zabawki, i pościel, i ciuchy, i się stąd wyprowadzę!!” Ja też byłam zła. Nie, nie byłam zła. Byłam wściekła. Zapomniałam o jej uczuciach, potrzebach, które kryły się za jej zachowaniem. Skupiłam się na swoich. Podeszłam do drzwi, otworzyłam na oścież… „Proszę Kasiu, możesz się wyprowadzić. Przynieść Ci walizkę, żebyś mogła się spakować?” – zapytałam złośliwie. Kasia wiła się ze złości i bólu. To było jak wycie zranionego i rozwścieczonego zwierza.

czytaj więcej

Stałam i patrzyłam, a razem ze mną moja złość. Dołączył do mnie smutek. Złość była silniejsza. Zalała mi moje racjonalne myślenie, unieruchomiła empatię, skrzywiła percepcję, i podpowiadała przegłupie rozwiązania.

Stoję i patrzę. Walczę ze sobą.

Złość jest taka wciągająca, pozwala uwolnić swoje napięcie. Przychodzi jak fala tsunami, nagle i nie wiadomo skąd, siejąc spustoszenie dookoła. A ja pozwoliłam na to by się rozgościła.

Dwa miesiące później: „Wyprowadzę się stąd, zabiorę moje rzeczy i się wyprowadzę!”, krzyczy Kasia.
Słucham. Moja, jakże dobrze mi znana złość, puka do mnie. Z każdym Kasi „wyprowadzę się stąd” puka coraz mocniej. Tym razem jak dostojna dama przekonana, że zaraz będzie rządzić swoją zdobyczą. Znam tę moją złość, wiem do czego może doprowadzić. Więc słucham Kasi i się nie odzywam. By nie zranić. Na tyle mnie stać: patrzeć na cierpienie mojego dziecka i się nie odzywać. „Co z Ciebie za matka?” – zadaję sobie pytania. Jak możesz? To Twoje dziecko, potrzebuje Ciebie, a ty stoisz i patrzysz?”. Pochłonięta swoimi myślami, i ogarniającym mnie poczuciem winy, nagle słyszę krzyk Kasi:

„Jak się wyprowadzę to będziesz za mną tęsknić! I będziesz płakać! I będzie Ci smutno! I będziesz mnie szukać!”.

To o to chodzi! Olśniło mnie! Dziecko wołało: „Mamo, zatrzymaj mnie, nie daj mi się wyprowadzić, powiedz mi właśnie teraz, że mnie kochasz i nie pozwolisz odejść!”.

Ale jak to powiedzieć, jak w Tobie szaleje złość?

Miesiąc później: Kasia krzyczy: „Wyprowadzę się stąd, zabiorę swoje rzeczy i się wyprowadzę!”.
Moja złość, już przyczajona, skrada się do mnie. Tym razem jak najlepsza przyjaciółka, która zawsze, o każdej porze, czuje się zaproszona na kawę. Złość i miłość. Poczucie winy i spokój. Co wybrać? Wybieram spokój. To jego zapraszam. I już wiem, o co tak naprawdę woła moje dziecko. Mówię: „Wiem Kasiu, że jesteś zła, że chcesz się wyprowadzić. Możesz się wyprowadzić jak będziesz mieć 18 lat. Ale wiesz, jak się wyprowadzisz teraz, to będę za Tobą bardzo tęsknić, będę bardzo płakać, będę bardzo smutna i będę Cię wszędzie szukać. Będę Cię szukać aż Cię znajdę. Pójdę za Tobą na koniec świata, bo bardzo, bardzo Cię kocham. Nie chcę żebyś się wyprowadzała. No to jak? Zostajesz z nami?”

Czemu tak późno to odkryłam?

Moja złość przesłaniała wszystko, co było ważne dla mojego dziecka. Skupiła energię na mnie samej i nie wystarczyło jej już dla niej. A potrzebne było tak niewiele, tylko kilka zdań, które zapewniły ją o tym, że jest dla mnie najważniejsza. Szczere i autentyczne. Wypowiedziane z miłością i spokojem. Teraz już wiem o co chodzi. Chodzi o miłość, o akceptację, o bycie ważnym dla własnej mamy.
Kasia przestała się wyprowadzać. Złość oczywiście przychodzi do nas obu. To ułamek sekundy, ale zawsze mam wybór, co zrobić.

Jak słucham mojego dziecka? Jak rozumiem to, co do mnie mówi – słowami, zachowaniem, krzykiem? Jak słucham siebie? Jak kształtuje swoje myśli i uczucia? Co swoim zachowaniem pokazuję mojemu dziecku? Jak to buduje w nim poczucie własnej wartości, miłości do siebie, do świata…?
Ja odpowiedź znalazłam w sobie, zmianę zaczęłam od siebie. Zmiana to nie tylko nauczenie się technik, metod, słów czy nawet gotowych zdań. Trwała zmiana to zmiana w myślach, które mi towarzyszą, zmiana w rozumieniu swoich uczuć, uczuć i zachowań dziecka, zmiana w znaczeniu, jakie nadaję danej sytuacji. Trwała zmiana to zmiana w sobie, w swoim sposobie myślenia, odczuwania i działania.

Dlatego uczę rodziców jak rozumieć siebie i swoje dzieci. Jak poszerzać swoją perspektywę myślenia, jak zmieniać znaczenia, jakie nadają sytuacjom i zachowaniom dziecka. Uczę rodziców także różnych metod i narzędzi postępowania z dzieckiem. Aby jedno z drugim tworzyło spójną całość. Ale podstawą zawsze jest bezwarunkowa miłość i akceptacja dziecka, bez tego każde narzędzie, podejście, metoda, staje się manipulacją, wypacza relacje i niszczy zaufanie.

Dziś wiem, że mogę wybrać jak się zachowam. Zawsze mam kilka opcji, wszystkie zależą tylko i wyłącznie ode mnie. Nasze myśli, uczucia, zachowania są w naszych rękach, czasem tylko nie widzimy, jakie mamy opcje. Ja pomagam te opcje odnaleźć.

Zapraszam!

Jak to robię?

„Dziecko stoi w kącie tyle minut, ile ma lat”. To metoda, którą moja mama przywiozła z USA do mojego domu. Co Kasia (moja córka) zbroiła, szła do kąta, a był to kawałek ściany w przedpokoju. Najpierw był bunt, uciekanie, potem straszny płacz. Serce moje płakało razem z nią. Ale kara, to kara. Stanowczość i konsekwencja. Byłam nieugięta.

Aż pewnego razu…

czytaj więcej

Bardzo chciałam przekonać Kasię, że to macocha jest odpowiedzialna za tę sytuacje. Pozwoliła swoim córkom zniszczyć suknię i dlatego jest zła. Tak bardzo chciałam, aby Kasia to zrozumiała. Przemawiałam z 5 minut i zakończyłam: „Macocha jest okrutna”.

I nagle słyszę: „Mamo, Ty też jesteś okrutna jak stawiasz mnie do kąta”.

„Co?”, pytam odruchowo, bo nie mieści mi się to w głowie.

„Ty też jesteś okrutna jak stawiasz mnie do kąta”, ze spokojem powtarza mi córka.

Dotarło do mnie. Powaliło na kolana. Zmroziło. Patrzę na tę macochę na ekranie. „Jestem taka okrutna jak ona?” I Kasia, która siedzi i patrzy na mnie spokojnie, bez świadomości, jakie wrażenie wywarły na mnie jej słowa. Byłam dla niej okrutna, jak stawiałam ją do kąta. Byłam dla niej jak macocha dla Kopciuszka.

Siedziałam i patrzyłam w to moje dziecko zadziwiona jej mądrością i zażenowana swoją postawą. „Dziękują Ci Kasiu, że mi to powiedziałaś. Pomyślimy o innym rozwiązaniu.” Więcej nie mogłam powiedzieć, bo łzy napłynęły mi do oczu. Uświadomiłam sobie, że to moje 4-letnie dziecko dało mi jedną z najmądrzejszych i najtrudniejszych lekcji w moim życiu.

Nie mogłam zasnąć. Okrucieństwo? Nie, nie na tym chcę budować swój autorytet. „Muszą być inne rozwiązania aniżeli kary” myślałam. I ja je znajdę.

Zaczęłam szukać. Wróciłam do mojej ukochanej Analizy Transakcyjnej, odkrywam ją na nowo w kontekście rodzicielskim. Poznaję swój skrypt życiowy, swoje zakazy, jakie dostałam od rodziców, jak przekazuję je moim dzieciom. Jak wpływam na kształtowanie się u nich pozycji życiowej, skryptu, jak pomagam uruchamiać pozytywne aspekty ich osobowości, jakie znaki rozpoznania im wysyłam i co przez to wzmacniam. Rozumiem mechanizmy zachowania, wiem dlaczego różne metody działają lub nie. Odkryłam podejście Dr H. Ginott, Jesper Juul, Porozumienie bez Przemocy, Pozytywną Dyscyplinę, najnowsze badania na temat mózgu, neurobiologię interpersonalną D. Siegla, i inne koncepcje z psychologii rozwojowej. Jestem zachwycona moimi odkryciami i tym ile jest możliwości by inaczej budować relacje z dziećmi, nie tylko poprzez wymuszanie, wymaganie, karanie, wzbudzania strachu i poczucia winy.

Cały czas szukam, uczę się i uczę innych rodziców, nauczycieli. Szukam i zmieniam się tak, jak zmieniają się moje dzieci. Dzisiaj są inne niż wczoraj, by jutro być innymi niż dzisiaj.

Pracując z rodzicami słucham w jaki sposób opowiadają o sobie i swoich dzieciach. Szukam razem z nimi innego rozumienia zachowania swoich dzieci i rozumienia siebie. Rozumienia ich i swoich motywacji i tego, jaką tworzą mieszankę. Odkrywamy jak historie i doświadczenia rodziców wpływają na historię dziecka. Gdzie dajemy przyzwolenia a gdzie stawiamy ograniczenia. Odkrywamy wzorce komunikacyjne, ich możliwości i blokady. Odkrywamy przekonania, które popychają nas do działania. Jeśli trzeba, uczę różnych modeli i podpowiadam jak można inaczej zachować się w danej sytuacji.

Zapraszam!

Co robię?

Uczę rodziców budowania dobrych relacji ze swoimi dziećmi. Pomagam rodzicom w rozumieniu siebie, swoich zachowań i w rozumieniu zachowań i potrzeb dziecka, by mogli zastosować najlepsze podejście w danej sytuacji. Robię to, bo wiem że można z radością, w bliskości z dzieckiem, i bez poczucia winy bycia „złym, niewystarczająco dobrym rodzicem” budować z dzieckiem coś trwałego, pięknego, coś co wyposaży go w dobrą siłę, poczucie własnej wartości, odpowiedzialność, zaradność, szacunek do siebie, innych i świata.

czytaj więcej

W swojej pracy wykorzystuje Analizę Transakcyjną, podejście Dr H. Ginott, Jesper Juul, Porozumienie bez Przemocy, Pozytywną Dyscyplinę, najnowsze badania na temat mózgu. Jestem zachwycona tym, ile jest możliwości by inaczej budować relacje z dziećmi, nie tylko poprzez wymuszanie, wymaganie, karanie, wzbudzania strachu i poczucia winy.
W pracy warsztatowej i indywidulanej, coachingowej skupiam się na budowaniu nowych, bardziej efektywnych sposobów działania swoich klientów, rozumieniu przez nich mechanizmów oraz motywów swoich zachowań i zachowań innych.

Ukończyłam m.in.:

  • Psychologię stosowaną na Uniwersytecie Jagiellońskim
  • 400 godzin warsztatów Analizy Transakcyjnej
  • Szkołę Trenerów i Konsultantów Zarządzania
  • Szkołę Coachingu Relacyjnego
  • Coaching z mózgiem w tle
  • Coaching, empatia i neurobiologia,
  • Pozytywną Dyscyplinę dla Rodziców
  • Trening Skutecznego Rodzica wg. T. Gordona.

O MNIE

Jestem trenerem, konsultantem, ekspertem w obszarze szkoleń i rozwoju. Prowadzę warsztaty dla menedżerów z umiejętności komunikacji, współpracy, zarządzania, motywowania, prowadzenia trudnych rozmów z pracowniakami.

Jestem psychologiem, ukończyłam Psychologię Stosowaną na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uwielbiam Analizę Transakcyjną i wykorzystuję ją w swojej pracy zarówno w biznesie jak i w pracy z rodzicami.

Jestem mamą dwóch córek. Od kilku lat doświadczam ogromnej radości a nieraz i trudności w byciu z nimi, w budowaniu relacji, uczeniu się siebie nawzajem.

Postanowiłam połączyć:

  • umiejętność prowadzenia warsztatów
  • wiedzę psychologiczną,
  • własne doświadczenie bycia rodzicem 24 godziny na dobę

i prowadzić także:

  • warsztaty dla rodziców
  • indywidualne poradnictwo /coaching/ konsultacje/ dla rodziców