Jedyna rzecz, której dziecku nigdy nie odmawiam…

Mamo, mogę wafelka?

Nie.

A żelka?

Nie.

A czekoladę z orzechami?

Nie.

Mamo, mogę iść do Patrycji?

Dzisiaj nie.

Mogę nie iść na balet?

Nie.

Mogę nie jechać dzisiaj na gimnastykę?

Nie.

Mogę dzisiaj nie iść do przedszkola?

Nie.

Mogę iść bez czapki? (na zewnątrz -7)

Nie.

Mogę jeszcze jedną bajkę?

Nie.

Kupisz mi psa, ale prawdziwego, na urodziny?

Nie.

A kotka?

Nie.

I jest jeszcze wiele innych nie…

Ktoś pomyśli: „rany, te dzieci, nic nie mogą”. Tak naprawdę jest wiele „tak”, pośród tych wielu „nie”.

Ale jest jedyna rzecz, której dziecku nigdy nie odmawiam…

 

„Mamo, dzisiaj w przedszkolu nikt się nie chciał ze mną bawić…”

„Och, to chyba było Ci smutno…?. Chcesz się przytulić?”.

„Tak”

 

„Wypisz mnie z szachów! Nie chcę tam chodzić!”

„Oj, widzę, że coś Cię bardzo zdenerwowało na tych szachach… Chcesz się przytulić?”

„Tak”

 

„Kiedy wróci Pani Edytka. Już nie ma jej tak długo…”

„O, to chyba bardzo za nią tęsknisz…? Chodź przytul się, to może tej tęsknoty będzie troszkę mniej…”

 

„Nie lubię Anetki. Ona ciągle chce mną rządzić. A ja nie lubię jak ktoś mną rządzi!”

„No, to musi być denerwujące, jak ktoś chce Tobą rządzić. Widzę, że to Cię złości… Jakbyś się chciała przytulić, to jestem…, może trochę tej złości pójdzie sobie”

 

„Zosia zabrała mi zabawkę, a ja się nią bawiłam! Ona jest głupia”.

„No, można się wkurzyć na siostrę, jak zabiera Ci zabawkę, którą się bawiłaś… Idź, pogadaj z nią…”. Idzie, wraca: „Ona nie chce mi jej dać! Naprawdę jest głupia!”

„No widzę, że nieźle się wkurzyłaś. Chodź przytul się….”

 

„Nienawidzę Cie, jesteś najgorszą mamą na świecie!”

„Widzę, że się złościsz teraz na mnie bardzo… Czuje, że teraz mnie nienawidzisz…” 5 minut później: „Mogę Cie przytulić?” – pytam.

„Nie!”

5 minut później: Kasia krzyczy „Bo Ty już mnie nie kochasz!”

„Kocham Cię bardzo. Chcesz się przytulić?”

„Tak” i wpada w ramiona.

 

„Na nic mi nie pozwalasz. Ja chcę jakiegoś słodycza! Nic mi nie kupujesz”.

„No, wiem jak bardzo lubisz słodycze. Zdenerwowałaś się na mnie?”

„Tak”

„No, można się zdenerwować jak się nie ma swoich ulubionych słodyczy. Mi też jest przykro, że są takie niezdrowe…”. „Chcesz się przytulić?”

Itd….

Jedyna rzecz, której dziecku nigdy nie odmawiam, niezależnie od tego co przeżywają, i co do mnie nieraz krzyczą, to kontakt fizyczny, przytulenie, głaskanie, całusy. Nie zawsze chcą tego od razu. Ale po kilku, kilkunastu minutach, kiedy już złość z nich opadnie, zawsze kończy się przytulaniem. Dlaczego? Dlaczego to takie ważne?

Bliskość fizyczna ofiarowana dziecku:

  • Oznacza: „akceptuję Cię ze wszystkim, co w sobie masz”
  • Mówi: „nie przerażają mnie Twoje uczucia” – jakiekolwiek by nie były: smutek, złość, strach, tęsknota, ból, cokolwiek się pojawi.
  • Pozwala uspokoić się i przywrócić korę czołową do ponownego racjonalnego myślenia
  • Pozwala zintegrować „Piętro i parter mózgu” dziecka
  • Uczy regulować dziecko jego stany emocjonalne
  • Daje dziecku poczucie bezpieczeństwa
  • Zaspokaja potrzebę przynależności
  • Pozwala budować ufność do rodzica i do siebie
  • Uczy, że można być blisko drugiej osoby, niezależnie od tego, co się przeżywa
  • Buduje więź dziecka z rodzicem
  • Uczy jak być blisko z innymi w swoim przeżywaniu świata

 

Dzieci na ogół na bliskość, na kontakt fizyczny, zawsze są gotowe. Natomiast nie zawsze my, dorośli, jesteśmy na to gotowi. Bo jak tu się przytulić do dziecka, na które jesteś wścieknięty do granic możliwości? Które najchętniej w tym momencie wystawiłbyś na chwilę za drzwi, i wpuścił, dopiero jak oboje ochłoniecie. Jak tu się przytulić, jak być w tym autentycznym?, żeby ta bliskość nie była wymuszona a szczera? O tym będzie innym razem…