Dzieci wracają z przedszkola, witam się z nimi ciepło i wracam do pracy, piszę jakiś raport czy materiały, więc siedzę jak przykuta cały dzień przy laptopie. Dzieci jedzą kolacje, ja siedzę przy laptopie, oglądają bajkę, ja przy laptopie, wychodzą z kąpieli, ja przy laptopie. Cóż taki dzień…

Kasia po kąpieli podchodzi do mnie i pyta:  „Mamo, pobawisz się ze mną?”

„Tak, Kasiu, oczywiście, że tak” – odpowiadam nie przerywając pracy przy laptopie.

„Mamo, a w co się pobawimy?” – pyta Kasia.

„No, nie wiem, wymyśl coś, Ty masz takie ciekawe pomysły?” – próbuje ją zachęcić.

„To mamo, ja będę panią doktor, a Ty przyszłaś do mnie się zbadać i będziesz chora, ok?” – proponuje Kasia.

„O, to bardzo fajna zabawa” – odpowiadam z uznaniem.

To bawimy się: „Co Pani dolega?” – pyta mnie Kasia.

Ja wciąż przy laptopie, odwracam głowę w jej stronę i szukam odpowiedzi. Myśli zostały przy materiałach, raportach, programach.

Zaraz, ale wczoraj też siedziałam przy laptopie, jak się kąpały, jak się bawiły, pojechały z babcią na gimnastykę, a ja przy laptopie.

A przedwczoraj? Tak, też przy laptopie…

A w środę? Wracałam pociągiem z Wrocławia, z laptopem na kolanach.

A tydzień temu? Wracałam z Poznania, 6 godzin, pociąg, laptop i ja…

Cóż, taki tydzień.

A miesiąc temu? Cóż, taki miesiąc…

„Mamo bawisz się ze mną?!” –  zniecierpliwiony głos Kasi przywołuje mnie do teraźniejszości.

„Tak, Kasiu, tak, bawię się z Tobą” – szybko odpowiadam.

„To mów mamo, na co jesteś chora?” – konsekwentnie wraca do swojej zabawy.

„Y, y, na, jestem chora na…” – wciąż szukam odpowiedzi.

„Na laptozę, tak?” – z lekkością i wielką powagą pyta Kasia.

„Co? Na co? Na laptozę?” – przez głowę przeleciały mi te wszystkie godziny spędzone z nosem w laptopie. „O tak, tak, na laptozę!!!  Jestem chora na laptozę! To jest genialne!”.

Ciągle zadziwiam się bystrością, spostrzegawczością i wrażliwością dzieci. Jestem pod wrażeniem jak one dużo widzą i rozumieją. A jaka w tym precyzja! Laptoza… – prosto, konkretnie i w samo sedno.

Zamknęłam laptop. I pozwoliłam się Kasi porządnie zbadać, zaczęłam także stosować lekarstwa by wyleczyć się z laptozy.

Bo ja zdecydowanie choruję na laptozę, a Ty? Ty na co jesteś chory? Jak myślisz, jak odpowiedziałoby Twoje dziecko?